
Drugi raz już zdarzyło nam się znaleźć Całe Mnóstwo Gruszek i wpadliśmy na pomysł wykorzystania ich do ciasta. Cóż, dwa kilo gruszek piechotą nie chodzi (znaczy się, swoją nie, ale naszą piechotą raczej tak bo ktoś je przytaszczyć musiał). Trzeba było zaopatrzyć się jeszcze w mąkę, cynamon (dużo!), olej, drożdże i cukier.
Drożdże rozrobiłam z cukrem i odrobiną ciepłej wody, gdy rosły przesiałam kilo mąki z cynamonem i wymieszałam z kilkoma łyżkami cukru (3-4). Wyrośnięte drożdże złączyłam z mąką, dolałam pół szklanki oleju oraz pół szklanki wody. Urabiałam w męczarniach oburącz, dodając jeszcze drugie tyle wody oraz nieco mniej oleju. Odstawiłam do wyrośnięcia i w oczekiwaniu wstawiłam piekarnik na 180 stopni.
Pulchne ciasto uformowałam w środku blachy zawijając na obrzeżach - dzięki temu owoce nie będą uciekać. Na wierzch ułożyłam umyte wcześniej i pokrojone w plasterki gruszki.
Włożyłam do rozgrzanego piekarnika i piekłam około godziny. Efekt widać na zdjęciu po lewej.
Smakuje tak dobrze, jak wygląda, czego dowodem jest mina modela. ;)
Drożdże rozrobiłam z cukrem i odrobiną ciepłej wody, gdy rosły przesiałam kilo mąki z cynamonem i wymieszałam z kilkoma łyżkami cukru (3-4). Wyrośnięte drożdże złączyłam z mąką, dolałam pół szklanki oleju oraz pół szklanki wody. Urabiałam w męczarniach oburącz, dodając jeszcze drugie tyle wody oraz nieco mniej oleju. Odstawiłam do wyrośnięcia i w oczekiwaniu wstawiłam piekarnik na 180 stopni.
Pulchne ciasto uformowałam w środku blachy zawijając na obrzeżach - dzięki temu owoce nie będą uciekać. Na wierzch ułożyłam umyte wcześniej i pokrojone w plasterki gruszki.
Włożyłam do rozgrzanego piekarnika i piekłam około godziny. Efekt widać na zdjęciu po lewej.
Smakuje tak dobrze, jak wygląda, czego dowodem jest mina modela. ;)