poniedziałek, 8 września 2008

Świeżynka, tudzież secik.

Ostatnio zarobiony byłem, po pachy. Zwłaszcza te seciki kostiumików zblazowanych panienek, które myślą, że zarabiam kokosy i nie mam nic do roboty tylko sprzątać. Pewnego razu jedna zostawiła trochę za dużo. Miałem szczęście, że następnego dnia nie połknął tego odkurzacz, wiec uznałem to za rekompensatę za ten zwyczajny rozp... bałagan. Nietrudno było wymyślić co z tego można zrobić i nietrudno było to zrobić, ale zobaczcie sami:


Co prawda zjeść się tego nie da, a przynajmniej bez bolesnych konsekwencji po jakiś 24 godzinach, ale odkąd rozszerzyliśmy profil naszego bloga to nie muszę się tym przejmować. Nie wiem czy jakiegoś 'jadalnego' posta uda nam się wysmażyć zanim wybierzemy się do Finlandii sprawdzić co tam wyrzucają, ale zawsze możecie sprawdzić. Może pojawi się (wcześniej czy później) jakiś zbiorczy post o wakacyjnym freeganizmie?

3 komentarze:

zemfiroczka pisze...

A kiedy ta Finlandia się kroi? ;)

pozdr

QbaMiszcz pisze...

A wlasnie dotarlismy na miejsce. :)
Pozdrowienia z mroznych Helisnek.
Kuba i Marta. ;)

zemfiroczka pisze...

Szybko! A myślałam, że teleportacja to jeszcze nie teraz ;)

pozdr